Wielofunkcyjność, czy bezużyteczność?
Na dzień dzisiejszy multimedia są wszędzie. Z każdej strony atakowani jesteśmy lawiną obrazów, animacji, dźwięków - wszystkie te informacje wymagają od nas mnóstwa uwagi. Jakiś czas temu niemożliwym jeszcze było, by słuchać przyzwoitej jakości muzyki na urządzeniach służących do wyświetlania filmów, czy zdjęć, czy też trudno było mówić o ładnych i ostrych zdjęciach wykonanych aparatami wbudowanymi w telefony komórkowe. Zasadniczo to każdego rodzaju zadania - jeśli zależało nam na jakości - używało się osobnych urządzeń, dedykowanych specjalnie jednaj, lub kilku funkcjom. Obecnie jednak panuje moda na narzędzia all-in-one - minimalizm tak ochoczo przemycany do nas i perswadowany nam w reklamach oglądanych w telewizji, internecie, czy słuchanych w radiu, skłania nas do wybierania gadżetów wielofunkcyjnych. Warto jednak chyba w tym całym technologicznym wyścigu na moment stanąć i się zastanowić - czy tak na prawdę kupując drogie urządzenia wielofunkcyjne nie tracimy na jakości wszelkich usług? Czy przypadkiem nie jest tak, że jeśli jakieś urządzenie jest "do wszystkiego", to tak na prawdę jest równocześnie "do niczego"? Myślę, że odpowiedź na to zagadnienie zależy od naszych indywidualnych potrzeb i musimy sobie odpowiedzieć sami.